wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 68

Wiercę się czując mocny uścisk w pasie, słabnie na chwilę, ale zaraz znowu coś mnie ściska i już nie odpuszcza. Poddenerwowana podnoszę powieki i szybkim gestem przecieram oczy, pozbywając się zamglonego obrazu. Przełykam ślinę przez suche gardło i poprawiam się na siedzeniu, uświadamiając sobie, że wciąż jestem w samolocie. 
- Co się dzieje ?
Mój głos jest skrzeczący i krzywię się na naprawdę nieprzyjemny dźwięk.
- Zapaliła się kontrolka zapięcia pasów. Nie chciałem cię budzić, zapiąłem cię.
Spoglądam w dół, macając ściśnięty na moim podbrzuszu pas. Poluźniam go odrobinę.
- Samolot ma jakieś kłopoty ?
- Nie. Wydaje mi się, że piloci poszli napić się kawy i przeszli na automatycznego pilota.
Zayn puszcza mi oczko i uśmiecha się uwodzicielsko. Zaśmiewam się cicho i opierając głowę o zagłówek zamykam oczy.
- Dzięki, że mnie zapiąłeś.
- Przyjemność po mojej stronie.
Nie muszę na niego patrzeć, by wiedzieć, że uśmiecha się półgębkiem.
- Jesteś głodna ?
- Nie.
Zapada cisza, korci mnie by otworzyć oczy i sprawdzić co mężczyzna obok mnie porabia, ale podoba mi się pozycja w której się znajduję i ta błoga cisza. Żadnych krzyków, żadnych rozmów, jakby cały samolot spał.
- Dlaczego chcesz wrócić do Londynu ?
Zamieram na sekundy, otwieram oczy i opuszczam głową. Zagryzam wargę i bawię się palcami.
- Nie wracam do Londynu. Jadę tam tylko dokończyć sprawy z moim ojcem i Marcelem.
- Co tu jest do dokańczania ?
- Wiele rzeczy. Nie skończyłam z przeszłością tylko od niej uciekłam. Nie mogę uciekać. Przez to jestem niespokojna. Spójrz mój ojciec do ciebie wydzwania. Nie uwolniłam się od niego.
- Co zamierzasz ?
Spoglądam odważnie w oczy i twarz mojego kochanka otulonego przyciemnianym światłem.
- Sprawdzić czego chce, porozmawiać z nim. Rozmowa. Niektórzy dorośli ludzie tak robią, dzięki temu nie ma później nie potrzebnych problemów.
- Rozumiem aluzje.
Warczy i odwraca ode mnie wzrok. Brak oświetlenie nie przeszkadza mi w zauważeniu jak jego twarz tężeje, a szczęka się zaciska. Dopadają mnie wyrzuty sumienie, ostatnio stałam się naprawdę wredna, a nawet męcząca. Powinnam być bardziej wyrozumiała, on też mógłby rzucać mi w twarzy wszystkie błędy jakie popełniłam, a nie robi tego. Wypuszczam drżący od emocji oddech i łącze swoje dłonie razem, układając je na kolanach.
- Przepraszam, nie chciałam tego powiedzieć.
Ciągły ból w sercu stał się już na tyle naturalny, że potrafię go ignorować, ale w takich chwilach jak ta nasila się, przypominając mi, że jestem na końcu drogi prowadzącej do utraty mojego mężczyzny.
- W porządku, zasłużyłem. Żałuję tego co zrobiłem.
- Wciąż cię kocham, Zayn.
Wraca do mnie wzrokiem, z jego oczu bije miłość i czułość tak silna, że nie mogę przez chwilę oddychać, pływając w dumie. Bo ta miłość jest skierowana do mnie.
- Nic nie zmieni tego, że cię kocham.
Mruga powiekami, patrzy na mnie zagubiony i wbija wzrok w siedzenie przed sobą. Wydaje się być zaskoczony moim wyznaniem. Czy naprawdę nie dość okazywałam mu miłości ?
- Zrozumiałbym gdybyś mnie znienawidziła. I czuję się samolubnie próbując zatrzymać cię przy sobie, jestem samolubny próbując sprawić byś nadal mnie kochała.
- O czym mówisz ? Nie musisz nic sprawiać.
- Jestem bogaty, May. Cholera jestem milionerem. Łatwo jest kochać moje pieniądze, albo nienawidzić mnie za to, że je mam. Ludzie albo kochają je, albo nienawidzą mnie.
Ból maluje się na jego twarzy. Pan Malik nie ma wokół siebie wielu bliskich mu ludzi. Jeśli nie rozumiesz, to w biznesie zawsze jest masa przeciwników, którzy chcą cię zniszczyć.
- Nie zasługuję na ciebie. Ale jesteś jedyną osobą, której ufam równie mocno jak ufam sobie. Matko, May, myślę że twój brak wiedzy o moim stanie majątkowym, był pierwszym co w tobie pokochałem. Później pokochałem twoją tendencje do kłamstw, zawsze wiedziałem, gdy nie jesteś szczera. Widziałaś, że się poznam, a i tak kłamałaś. Strasznie irytowałaś mnie tymi kiwnięciami głowy, zamiast używać języka wolałaś wykonywać gesty, doprowadzało mnie to tak bardzo do szału, że to też w tobie pokochałem. Nie masz większego pojęcia o seksie, a przynajmniej się nim nie wykazujesz i to też pokochałem.
Rozszerzam oczy i natychmiast przytykam mu dłoń do buzi. Obracam się za siebie, by upewnić się czy oby pasażer za mną niczego nie usłyszał, ale ma słuchawki na uszach, a ten za Zaynem śpi. Albo udaje, że śpi. Starsza pani obok mojego mężczyzny, też wydaje się spać. Odsuwam ostrożnie dłoń od jego ust i próbuję spiorunować go wzrokiem.
- Nie mówi się o takich rzeczach na głos w miejscach publicznych.
Mrużę oczy, a on pochyla się do mnie nadzwyczaj rozbawiony.
- Kocham twoją nieśmiałość i w łóżku i na co dzień. 
Szepcze, nie próbując powstrzymać łobuzerskiego uśmiechu.
- Dlaczego mówisz mi to wszystko teraz ?
- Chcę, żebyś to wiedziała. Kiedyś i tak bym ci to wyznał, a skoro może nie być kiedyś. Nie tracę czasu, May.
- Co zrobicie z dzieckiem, gdy się urodzi ?
Widocznie się spina i wraca do poprzedniej pozycji, rozsiadając się w fotelu.
- Nie myślałem o tym. Nie jestem przygotowany do bycia ojcem. Nigdy nie chciałem, by moje dziecko było z przypadku, tym bardziej nie chciałem go z kimś kogo nie kocham. Nie rozmawiajmy o tym. Możesz się jeszcze przespać. Dopiero za godzinę będziemy we Frankfurcie. 
- Przykro mi, że nie należę do tych osób co potrafią zaakceptować dziecko swojego kochanka.
Przytakuje mi tylko głową i odblokowuje tablet, zaczynając przeglądać pocztę.

***
Budzę się w południe w sypialni gościnnej. Gdy wróciliśmy nad ranem, po krótkiej sprzeczce gdzie będę spała, Zayn odpuścił i pozwolił mi samej wybrać sobie miejsce do snu. Wyciągam z torby swoje stare dżinsy, z wielkim trudem wciskając się w nie. Zakładam koszulkę, bluzę i zapinam prawie pusty bagaż. Cóż właśnie tyle rzeczy jest moich. Zabieram torbę ze sobą i idę do kuchni. Mężczyzna poinformował mnie, że zgodnie z moim życzeniem wykupił mi lot do Londynu na dzisiejszy podwieczorek. Przechodzę po zimnych kaflach do lodówki i wyjmuję z niej sałatkę, którą przygotowała mi dzień wcześniej Caty. Kroję sobie świeżą bagietkę i zasiadam przy wyspie. Zaczynam odczuwać zdenerwowanie tym całym wyjazdem. Nie jestem pewna jak zniosę ponowne spotkanie z ojcem. Ostatnim razem, gdyby nie Zayn... Przełykam ślinę. Starczy mi pieniędzy na dwie noce w tanim motelu, co dalej nie mam pojęcia.

***
Zamykam oczy, by nie patrzeć na smutną twarz Zayna, gdy parkuje pod lotniskiem. Siłą wymusił na mnie przyzwolenie na odwiezienie mnie.
- Pomogę ci z bagażem.
Zgadzam się, chodź nie potrzebuję jego pomocy. Torba jest praktycznie pusta. Chwytam klamkę i wychodzę na duszne nowojorskie powietrze. Mimo zachmurzenia i braku słońca, jest ciepło, wręcz upalnie. Krok w krok idziemy do wejścia i wchodzimy do środka, zatrzymując się dopiero przy mojej bramce.
- Poradzisz sobie ?
Kiwam głową, bo słowa więzną mi w gardle. Ostateczny koniec. Łzy zbierają mi się w oczach. Mogłabym zostać, wszystko zależy ode mnie, ale nie potrafię znieść myśli, że w przyszłości miałoby rozdzielić nas jego dziecko. Jestem pewna, że znienawidziłabym i je i jego. Wolę takie zakończenie. W prowizorycznej zgodzie. Miłość nie zawsze wystarcza, czasem trzeba przestać myśleć sercem, a uruchomić rozum i wybrać mniejsze zło.
- Wywołują twój lot.
Kiwam sztywno głową po raz kolejny i odbieram od niego swój bagaż. Odwracam się, by odejść, ale zatrzymuję się i spoglądam na niego.
- Chcę żebyś wiedział, że jestem z ciebie dumna. Też jestem przeciwna aborcji. Poradzisz sobie jako ojciec, właściwie to poradzisz sobie w każdej roli.
- Jako partner szło mi nie najlepiej.
- Szło ci lepiej, niż sądzisz.
Jednym krokiem zbliżam się do niego, wspinam na palce i lubieżnie całuję. Zaciskam dłonie na połach jego marynarki, a jego ramiona przygarniają mnie jeszcze bliżej, dociskając do siebie nasze ciała. 
- Dziękuję, że mnie zmieniłeś.
Szepcze w jego usta, spoglądając ostatni raz w oczy, które pokochałam. Będzie mi brakować ich widoku na dobranoc i dzień dobry. Jeszcze raz zakrywam jego usta swoimi w czułym pocałunku pełnym niewypowiedzianej rozpaczy i odsuwam się, podnosząc z ziemi porzuconą torbę.
- Kocham cię, Zayn.
Odchodzę do bramek, obracając się kilka razy za siebie, by go zobaczyć. Z rękoma w kieszeni i kamienną twarzą odprowadzał mnie wzrokiem. Zdaję swój bagaż i przechodzę odprawę, zasiadając na jednym z plastikowych krzesełek, czekając na samolot. Teraz wiem, jedno. Zayn Malik zawsze dotrzymuje słowa. Nie zatrzymał mnie, pozwolił odejść, jak obiecał. I jeżeli kiedyś już czułam się zraniona, to na pewno nie mogło się to równać z bólem, który czuję teraz. Mam pęknięte serce i to nie tylko z winy Zayna. Gdy podstawiają samolot, jak robot przechodzę przez rękaw na pokład, posyłając wymuszony uśmiech stewardesie i zajmuję swoje miejsce. Gdy startujemy próbuję dojrzeć z okna samochód Zayna, ale nic nie widzę. Kilka łez ulatuje na moje policzki, nim zdążam powstrzymać je po przez zamknięcie powiek. Szybko ocieram oczy i nabieram powietrza. Poradzę sobie. Oboje sobie poradzimy. Tylko już osobno. 

_________________________________________________________________________________________________

38 komentarzy:

  1. Rozdział jak zwykle cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie nie nie nie nie nie nie nie nie!
    To nie może się tak skończyć.
    Oni MUSZĄ być razem i koniec!
    Płaczę :'(
    To takie smutne...

    Świetny rozdział i z niecierpliwością czekam na następny :)

    Zapraszam do mnie --> dark-secrets-zayn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity rozdział czekam na natepny

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie :'( oni muszą być razem, mam nadzieje ze bedzie tak ze to nie jego dziecko, Zayn odszuka May i bedą zowu razem ugh to jest takie straszne :( mam nadzieje ze wszystko sie ulozy
    ~ Viktoria xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Oww nie napiszę długiego rozdziału, bo kurde sie popłakałam :c Rozdział cudowny, ale czemu ją wysłałaś do Londynu?! Oww oww :'c Weny kochana i do następnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. o bój boże rycze,jeju co bedzie dalej z niecierpliwoscia czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej
    Oni muszą być razem!
    Nie ma innego wyjścia!
    Super rozdział, czekam na next!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem w stanie napisać tylko, że jest mi przykro.

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest straszne ;( Nadal mam nadzieje, że będą razem! Rozdział jest świetny, czekam na kolejny i jeszcze raz piszę, że Twój styl pisania jest piękny xxx / Emily

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie by bylo jakbys takim akcfentem zakonczyla opowiadanie, ale po tobie nie spodziewam sie zadnych niespodzianek ani tez odbiegniecia od fatum happy endów. wiem ze historia sie skonczy nierealistycznie choc dobrze czyli np. okaze sie ze to nie dziecko zayna, moze dziecka nie ma, albo poroniła. w kazdym razie rozdzial jeden z lepszych, no bo jednak nie pobiegl za nia, jednak nie zmienila ona zdania.

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest rozdział, który prawdopodobnie najbardziej rozwalił mnie emocjonalnie... Nawet nie wiem co pisać. Błagam czy może być jak w reklamie Rafaello i Zayn jakimś cudem znajdzie się w samolocie z May?? choć tak sobie myślę, że on jest zbyt opiekuńczy wobec niej, żeby ją tak samą puścić do Londynu bez perspektyw praktycznie, przecież ona nic tam nie ma. Cieszę się, że przynajmniej zdobyli się na to by wyznać to co czują.
    Szczerze mówiąc nie wiem jak wytrwam do następnego rozdziału strasznie mnie ciekawi co z nimi będzie dalej??? Jedno jest pewne May jest inna, dojrzalsza silniejsza!

    Kochana dzięki za superowy rozdział. Weny życzę przy pisaniu kolejnego, wszystkiego dobrego Xx

    OdpowiedzUsuń
  12. ONI MUSZĄ DO SIEBIE WRÓCIĆ ! ;-; + Rozdział wspaniały (chce happy and'u !!!) życze Weny , czasu i wszystkiego co sobie życzysz ! ;* ❤ (jednak mam nadzieję , że do siebie wrócą , to nie bedzie dziecko Zayna i oni będą żyć długo i szczęśliwie ! *-* ❤😘)

    OdpowiedzUsuń
  13. Poplakalam się jak czytałam ten rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tego wszystkiego nie wiem co mam napisać, jak w ogóle zacząć coś..
    Przynajmniej tyle, że rozstali się jak cywilizowani ludzie, bez żadnych kłótni, chęci zatrzymania.. Obojgu ciężko jest się rozstać.
    Mam tylko nadzieję, że po tej niespełna krótkiej znajomości, jako para zostaną dobrymi znajomymi :)
    Ciekawość mnie zżera co z May dalej się stanie.. Bo poradzi sobie na pewno, to wiem ;) Zostaje tylko niedokończona sprawa z jej ojcem i tu jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa o co mu chodzi..

    Kocham ! :)

    /E.

    OdpowiedzUsuń
  15. ej to nie może się tak skończyć! Nie zgadzam się! Boje się o May.. prosze Cię napisz jak najszybciej kolejny i nie trzymaj nas dlugo w niepewności! buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie! Nie! Nie! Dlaczego?! Boże, płacze...Oni się tak uzupełniają, że to jest aż nie do pomyślenia! A teraz? Ona go zostawia...nie wierzę. Rozdział jest wspaniały...porostu brak mi słów. :(

    OdpowiedzUsuń
  17. May nie co ty zrobiłaś! Wracaj tam z powrotem! Rozdział super. Czekam na kolejny <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem czy pamiętasz mój komentarz po poprzednim zajebistym rozdziałem. Opisałam tam idealną instrukcje co bym zrobiła z Nessi. Uwielbiam Cię, ale wybacz teraz mam ochotę to zrobić nie na tej małej dziwce (Nessi) tylko na TOBIE!!!!!!!!
    Nie kończ tak tego BŁAGAM!!! Przez Ciebie płaczę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie się do ciebie przyłączę mimo iż rozumiem naszą kochaną autorkę. Ma swój własny pomysł na ten imagin a my możemy go tylko czytać i podsiwiać. Nie zmienia to jednak faktu że oni MUSZĄ być RAZEM!
      A.

      Usuń
  19. Że what? jak to? to nie może..kurde jak tak może w ogóle być..ja..ugh May! ogarnij dupę,wsadź dumę do kieszeni i po prostu go KOCHAJ

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje serduszko właśnie pękło. Czuję się jakbym to ja się z nim rozstała XD Oni nie mogą się rozstać od tak sobie na zawsze! Oni MUSZĄ być RAZEM!!!! Nie no ja cię po prostu błagam nie kończ tego tak bo ja umre (zresztą jak większość osób która to czyta) a jak my umrzemy to kto będzie czytał twoje opowiadania i kto będzie je komentował??? Zastanów się nad tym dobrze ;-) :-) Może i jestem wredna ale czy to dziecko mogło by się nie urodzić albo nwm może niech UFO je porwie razem z tą Carmen srarmen i całą resztą a Zayn i May niech sobie będą razem i najlepiej niech się okarze że May jest w ciąży i będzie świetnie :->
    Już nie mogę się doczekać lolejnej części :-)
    Pozdrawiam i życzę duuuuużo weny :-*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  21. tylko żeby ojciec ja i Marcel nie skrzywdził :( Popłakalam sie

    OdpowiedzUsuń
  22. Niech ta nessie poroni :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny rozdział wzruszylam sie bardzo. Mam nadzieje ze wena ci dopisze i napiszasz jeszcze wiele części bo to moje ukochane ff. Mam nadzieje ze im sie ulozy :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej Rozdział wymiata serio... wkręciłaś mnie tym teraz tylko czytam i czytam ! zamiast się uczyć ! ale nie żałuje bo zarypisty ! + dodaje się do obserwatorów
    i zapraszam do koleżanki możne ci tez się spodoba JEST O PORWANEJ DZIEWCZYNIE
    http://rose-abducted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Płaczę, bo wiem, że za chwilę koniec...

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękny rozdzial ale oni muszą być razem xc proszę! Blagam niech on tak łatwo nie odpuszcza ! Może niech za nią poleci do Londynu cokolwiek! Byle byli razem :(
    ExD

    OdpowiedzUsuń
  27. Niesamowity rozdział jak każdy. Przecież oni oboje się kochają więc muszą być ze sobą bo inaczej ranią siebie nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytam ten rozdział kolejny raz...
    Nie, nie, nie to się nie może tak skończyć. Nie może. :( :c
    Oni muszą być razem.
    Oni się kochają.
    Tego się nie spodziewałam.
    Mam ciarki.
    Ryczę.
    Kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedy pojawi się 69-ty rozdział?
    Pierwsze żeby tylko szybko. ...*.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piątek/Sobota, naprawdę przepraszam, że tyle czekacie..

      Usuń
    2. Nic się nie dzieje;) naprawdę warto sie troch poniecierpliwic:) kocham to opowiadanie♥♥♥ swoją drogą mam cichą nadzieję na happy end:)

      Usuń
  31. <3 jej....nie mam slow , czytalam ten rozdzial tyle razy ze niedlugo bd umiala go na pamiec , i za kazdym razem chce mi sie plakac , to jest straszne . nie moge uwierzyc ze to sie tak moze skonczyc , zycze weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  32. popłakałam się....

    OdpowiedzUsuń